Menu

rozterkiszalonejkasjerki

moje przemyślenia z cudownej pracy

Początek

felidae777felidae

   Małe osiedle w wielkim mieście gdzieś na początku Polski...Początek to centrum , ale jak w każdym mieście, nawet tym światowym, są miejsca, zakątki gdzie zatrzymał się czas. I nikt tu nie zagląda, nikt z tych "wielkich", którzy mogliby cos zmienić. Maleńkie miejsce, ciemne, bure..., z kilkoma peerelowskimi blokami, takimi samymi domami spółdzielczymi, parę drzew, jeden smutny plac zabaw... 

   I właśnie w takim cudownym miejscu przyszło mi spędzić przepiękne lata mojego życia. 

   Zawsze tak jest. Kiedy człowiek staje u progu życia, myśli i wierzy, że zdobędzie wszystko ,czego tylko zażąda. W sumie może nawet i to prawda, bo przecież i tak to zdobywamy, w takiej czy innej postaci. Spełniamy swoje marzenia, zmieniają się tylko priorytety i sytuacje. Ale... do rzeczy.

   To praca tylko na chwilę. Aż się ogarnę, coś się wydarzy, wygram w totka...Ale teraz właśnie tak mi pasuje. Blisko domu, mało godzin i lekko. Czegóż chcieć więcej?

   Dokładnie rok i parę tygodni temu pojawiłam się w tym diamencie pośród popiołu aby rozpocząć pierwszy dzień mojej nowej pracy. Otrząsając się z resztek poprzedniej otchłani, prawie godzinę przed czasem, wkroczyłam w cudowny etap mojego życia, przekroczyłam magiczny próg i udałam się w kierunku mojej szafki. Śliczny fartuszek założony, chusteczki higieniczne i dzienniczek-ściąga w kieszeniach i do dzieła-zaczynam pracę na kasie:)

   Pamiętam, że się bałam i postanowiłam- nie mieć żadnych uczuć, kto ich nie ma, nie da się zranić. Czy mi się udało? Hm...

Pierwszą osobą która się mną zajęła była Ona. Powiedzmy, że imię lekko zmienię, ale tylko lekko. Wesoła, otwarta, beztroska, wszechstronna, radosna, pomocna, dobroduszna, przyjacielska, kulturalna, miła, spokojna, frywolna... nieczlowiek. Anioł!! Przecudna blondynka z gładziutką jasną cerą, krótkimi ale wszędzie lecącymi włoskami, niebiańskimi niebieskimi oczami i zawadiacko zadartym noskiem. Moja kierowniczka- Olga. 

   Idziemy na krótkie szkolenie, zaczynamy poznawać skaner, układ dotykowego ekranu i jego funkcji a sekundę później Olga rzuca "Asia to kasuj teraz sama, ja mam robotę, jak coś to wołaj" :) I na tym skończyło się moje schowanie pod spódnicę Olgi, od teraz zostałam rzucona na głębokie wody, ja sama przeciw kilkuset zniecierpliwionym i strasznie śpieszącym się klientom.

   Ale jeśli ktokolwiek, kto to czyta a jednocześnie zastanawia się nad podjęciem tego typu pracy, jeśli ktokolwiek się waha, że nie da rady, ze za ciężko, uspokajam. Tej pracy, mimo, że przez niektórych wyśmiewanej nie zamieniłabym na żadną inną. To część mojego życia.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl

    Pięknie napisane Szalona kasjerko. Pozdrawiam i czekam na dalszy ciąg.

© rozterkiszalonejkasjerki
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci